Cudowne źródła – zapomniane miejsca kultu religijnego
Cudowne źródła – zapomniane miejsca kultu religijnego
W górach Podkarpacia jest wiele osobliwych miejsc, którym przepływająca czy szumiąca i spadająca z progów skalnych woda dodaje uroku.
Dla przykładu dobrze znane jest miejsce skalnego brzegu Wisłoka w Rudawce Rymanowskiej, gdzie niecały kilometr od tzw. Ściany Olzy zimową porą po kilku kolejnych mocno mroźnych dobach można podziwiać zamarznięte nacieki wody tworzące bajkowe lodospady z rzędami długich sopli, które poetycko ujmując, przypominają olbrzymie organy kościelne z mnogością różnego wymiaru piszczałek.
Bliżej Komańczy jedynym „wodnym” tworem natury, cieszącym się dużym powodzeniem i przyciągającym rzesze turystów i letników, pozostają urokliwe, śródleśne „Jeziorka Duszatyńskie”, położone w malowniczym miejscu pod Chryszczatą.
Z kolei w korytach dopływów górnej Osławy znajduje się kilka urzekających, tryskających wodą miejsc - dwa z nich to wodospady (na potoku Dołżyczka pod Dołżycą i na potoku Olchowatym w Duszatynie), a jedno to źródło wody siarczkowej „Bulgotek” na pograniczu Duszatyna i Mikowa, które to staraniem autora, zostały ustanowione pomnikami przyrody nieożywionej.
Okolice Komańczy to kraina słynąca z bijących źródeł wód mineralnych.
Już w 1875 roku właściciel Kulasznego, Leonard Truskolaski (1825-1888) otworzył w tej miejscowości uzdrowisko – „Zakład leczniczy klimatycznożętyczny". Ten ziemianin, wykorzystując tutejsze źródła mineralne i szczawy, chciał stworzyć letnisko i kurort. Niestety, w rywalizacji z powstałymi w tym czasie niedaleko zdrojami w Rymanowie i Iwoniczu, uzdrowisko w Kulasznem nie miało szans i po kilku latach upadło. Podobną próbę utworzenia uzdrowiska dla Komańczy w okresie międzywojennym podjął właściciel wsi Stanisław hr. Potocki (1894-1977) z Rymanowa. Komańcza już wtedy zaczynała słynąć z leczniczego mikroklimatu, bijących źródeł wód mineralnych, a także z dogodnego połączenia kolejowego. W dolnej części wsi powstawało osiedle letniskowe, gdzie wybudowano kilka pensjonatów i obiektów rekreacyjnych, uzdrowiskowe sanatorium kolejowe, dom Związku Legionistów Polskich, kilka willi prywatnych oraz Klasztor Sióstr Nazaretanek. Dla potrzeb przybywających kuracjuszy utworzono nawet przystanek kolejowy „Komańcza - Letnisko” z drewnianą stylową wiatą. Zagładę „letniska” przyniosła wojna i lata powojenne, a bijące źródła wód mineralnych pozostają do dziś niewykorzystywane.
Woda to jeden z elementów niezbędnych do życia. W czasach pogańskich uznawano ją za świętość i była obiektem kultu. Szczególnie w wodzie „żywej” – tryskającej ze źródeł – dopatrywano się czegoś świętego i leczniczego. Dziś wody używa się do różnych czynności liturgicznych – podczas chrztu, poświęcenia mieszkań, pojazdów i przedmiotów. Ma ona udzielać łask, oczyszczać z grzechów, odwracać choroby i dolegliwości, odpierać wpływy szatańskie i przynosić pomyślność, zapewniać plon i bezpieczeństwo. Stąd też do dnia dzisiejszego rodzi się nasza wiara w jej moc.
W górskim terenie pogranicza bieszczadzko-beskidzkiego znajdują się źródła wody, którym od wielu lat przypisywane są nadzwyczajne właściwości.
Rozgłos o cudownych źródłach roztaczany był od niepamiętnych czasów, jednak najbardziej znane i wyróżniane były te lokalne. Do dziś wierni pielgrzymują do niektórych z tych miejsc z nadzieją, że woda z cudownego źródełka ich uzdrowi i przyniesie ulgę w cierpieniu. Źródła wytryskiwały w miejscach objawień, ale i objawienia miały miejsca przy źródłach wody.
Często takie krynice nie wypływały blisko zabudowań wsi, ale niejednokrotnie odkrywano je daleko od wsi, gdzieś pod lasem albo w samym lesie. Wśród miejscowej ludności panowało przekonanie, że wody z takich źródełek pozostają pod opieką jakiegoś świętego patrona. W razie potrzeby korzysta się z nich, wierząc w przemożną protekcję świętego, czczonego modlitwami.
Kustoszami kultu niejednokrotnie były i są nadal zakony. Dlaczego do dziś wzbudzają tak wielkie zainteresowanie i stąd się bierze opinia o ich cudowności.
Tym bardziej utwierdza nas to w przekonaniu, że jak długo będą nam towarzyszyć nieszczęście, grzech i choroby, tak długo będziemy poszukiwać na nie wybawienia czy lekarstwa. A od wieków zdrowa woda i ufna wiara naprawdę sprawiają cuda, lecząc ciała i dusze strapionych pątników. Dowody tych cudów można odnaleźć w księgach uzdrowień, czy w historiach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. I nie umniejsza siły wiary fakt, że woda z cudownych, jak widzą je wierni, źródełek zawiera często wiele leczniczych pierwiastków. Niektóre miejsca ze swoimi źródłami wody znanej z cudowności – to sanktuaria powszechnie nawiedzane i znane. Co roku tysiące pątników pije święconą wodę i obmywa nią schorowane ciała w nadziei na boskie błogosławieństwo, pomoc i ozdrowienie.
Wśród mnogości naturalnych wypływów wody na powierzchnie ziemi są również takie, które dla miejscowej ludności mają wyjątkowe znaczenie.
Wypływającej wodzie przypisywane są uzdrawiające właściwości. Owe cudowne źródła nazywane są nawet „świętymi źródłami”, często oznaczone są postawionymi przy nich kapliczkami lub krzyżami, jako wotum za doznane łaski wybawienia i uzdrowienia. Wewnątrz kapliczki umieszczano ołtarzyk z obrazem patrona. Z tymi miejscami wiążą się objawienia lub inne wydarzenia religijne, legendy lub historyczne przekazy. Sporo takich uzdrawiających źródeł wody odkrywano kiedyś w regionie bieszczadzkim. Przynajmniej raz w roku przy kapliczce miejscowy paroch1 w asyście kapłanów okolicznych parochii odprawiał nabożeństwo i święcił wodę. Źródła te odnajdywano najzupełniej przypadkowo. Zwykle miało to związek z zajściem niepojętego, ale potwierdzonego zjawiska czy wydarzenia, którego okoliczności i skutki utwierdzały w przeświadczeniu o oddziaływaniu sił nadprzyrodzonych.
Konsekwencją podejścia do takiego przypadku była wiara w cud.
I właśnie źródła bieszczadzkie zasługują na szczególną uwagę, bo są nie tylko obiektami kultury, ale również ważnymi elementami bogatej przyrody tego obszaru. Miejsca te, po wielu latach zapomnienia, powoli znów odzyskują swą rangę odwiedzanych przez pątników i turystów miejsc sakralnych oraz zabytków kultury i tradycji. Tragiczna historia Bieszczadów, związana z wysiedleniami ludności autochtonicznej przeprowadzonymi tuż po II wojnie światowej, skłania do ponownego odkrycia i zachowania informacji oraz ochrony bieszczadzkich świętych źródeł, które były miejscami kultu przedwojennych mieszkańców tych terenów – Bojków i Łemków. Powszechnie wiedziano, że w regionie bieszczadzkim jest ich co najmniej 20, a znajdowały się one między innymi w Balnicy, Beniowej, Bereżkach, Czarnej Górnej, Dźwiniaczu Górnym, Hoszowczyku, Kalnicy, Łopience, Majdanie k/Lisznej,
Posadzie Leskiej, Rabem k/Baligrodu, Radoszycach, Smolniku n/Osławą, Studennem, Sukowatem, Wetlinie, Wołosatym, Zawoziu i Zwierzyniu.
Przynajmniej raz w roku do kapliczki szła procesja i święcono wodę w źródełku. Tłumnie przychodzili tu chorzy i cierpiący; docierały pielgrzymki zmierzające do tych miejsc odpustowych z dalsza, z nadzieją na dokonanie się cudu, nawróceń czy uzdrowień. Po nabożeństwie ludzie przemywali na ciele chore, bolące lub ciężko gojące się miejsca skrawkami płótna umoczonymi w źródle, a potem zawieszali je na pobliskich krzakach i drzewach. Mocno wierzyli w to, że po przemyciu obolałych miejsc i ran kawałkiem sukna umoczonym w cudownej wodzie, skuteczne zmyte i usunięte zostaną przypadłości, choroby i dolegliwości. Przez setki lat wierzono w lecznicze właściwości i niezwykłą moc wody z cudownych źródełek. Przypadki uzdrowień ujawniały się szczególnie u osób, które mocno wierzyły w lecznicze właściwości takiej wody. Mocno liczyło się nastawienie i siła autosugestii na
tyle duża, że wręcz pomagała w walce z chorobą. Stąd może pochodzić jedna z przyczyn odkrycia "cudownej" specyfiki wody. Kilkusetletnie przekazy o cudownych właściwościach źródeł mogą się brać też z dawnego stylu życia.Nie przywiązywano wtedy zbytniej dbałości o higienę. Natomiast woda pobierana bezpośrednio ze źródła jest czysta. Dlatego pomagała, szczególnie w połączeniu z dietą albo wręcz głodówką podczas wędrówki, z różnymi schorzeniami układu pokarmowego lub chorobami oczu, skóry i nerek. Często choć nie zawiera jakichś specjalnych właściwości, to jednak do dzisiaj czerpią ją na co dzień miejscowi do picia, a przejezdni turyści napełniają butelki i zabierają na pamiątkę. Większość tych miejsc położonych na pograniczu bieszczadzko-beskidzkim, jak w Balnicy, Rabem, Radoszycach, Smolniku czy Sukowatem, ukryta jest pośród lasu, dlatego o te miejsca starają się zadbać leśnicy. Odwiedźmy zatem tych kilka podanych w opisie miejsc w zachodniej części polskich Bieszczadów, o których usłyszeliśmy kiedyś lub wcale. A tych, którzy mają możliwość krótkiego wyjazdu do pobliskiego słowackiego miasteczka Medzilaborce, zachęcam do zwiedzenia ruin monastyru Zakonu Bazylianów w Krasnym Brodzie i odwiedzenia tam cudownego źródełka ze studzienką stojącą obok kaplicy pw. św. Pokrowy, w której znajduje się łaskami słynącą XV-wieczną ikoną Matki Bożej Krasnobrodzkiej.
„Święte źródła” oprócz walorów przyrodniczych posiadają duże znaczenie edukacyjne. Mogą stanowić element integrujący wiedzę szkolną.
Przy włączeniu tematyki źródeł, a w szczególności „świętych źródeł”, w program nauczania można połączyć zagadnienia geograficzne (źródło - element krajobrazu geograficznego), biologiczne (roślinność wodolubna, gatunki specyficzne dla danego regionu), historyczne (historia źródła, historia regionu, historyczne wydarzenia związane ze źródłem), społeczne (więzi międzyregionalne), dotyczące języka polskiego (regionalne wyrażenia i zwroty związane ze źródłem, nazwy), kultury, tradycji i sztuki (zabytki sztuki i architektury, tradycyjne obrzędy) na każdym poziomie nauczania (Pytka 2004).
Możliwe jest nawet tworzenie regionalnych ścieżek edukacyjnych, tym bardziej interesujących i rozwijających ucznia, że w jej program włączyć można zajęcia terenowe polegające na badaniach samych „świętych źródeł” (położenie, wydajności, parametry fizykochemiczne wody, itp.) a także na zbieraniu materiałów historyczno-kulturowych przez wywiady z miejscową ludnością czy analizę historycznych zapisów w księgach parafialnych.
Tak różnorodne funkcje źródeł skłaniają do zainteresowania się nimi oraz podjęcia badań, mających na celu określenie ich roli w środowisku przyrodniczym i kulturowym oraz działań na rzecz ich ochrony. Obliguje do tego chociażby Konwencja o Ochronie Różnorodności Biologicznej z 1992 roku, obejmuje również elementy przyrody nieożywionej, w tym źródła. Żadne z wymienionych źródeł nie leży w obszarze rezerwatu czy parku narodowego, który gwarantowałby ich ochronę prawną. Balnica, Rabe, Smolnik i Sukowate – źródła te położone są w obszarze Cieśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego, zaś źródło w Radoszycach w obszarze Jaśliskiego Parku Krajobrazowego. Możliwość indywidualnej ochrony gwarantuje ustawodawstwo polskie do realizacji choćby w formie: pomników przyrody nieożywionej, stanowisk dokumentacyjnych, użytków ekologicznych i innych.
Na ponad 30000 pomników przyrody w Polsce w 2000 roku tylko 80 to chronione źródła (Ochrona środowiska 2001). Dla obszaru Karpat problem ochrony źródeł poruszany był już w opracowaniach z lat 30 XX wieku.
Ochroną objęto tylko najcenniejsze źródła wód siarczkowych i szczaw, a stało się to dopiero w 1998 roku. Podstawową formą, którą można by zaproponować dla niektórych bieszczadzkich „świętych źródeł” to forma pomników przyrody.
W przypadku „świętych źródeł” dodatkowym argumentem przemawiającym za ich ochroną jest fakt, że obiekty te pełnią istotną funkcję kulturową i historyczną, są więc naszym dziedzictwem kulturowym – narodowym. Ochronę, w formie pomników dziedzictwa i kultury narodowej, można by było rozszerzyć na obecne przy źródłach zabytkowe kapliczki.
Kolejną funkcję, którą pełnią „święte źródła” to funkcja religijna – są miejscami kultu. Jednakże trudno jest szukać świętości opisywanych źródeł we właściwościach ich wód. Dla wierzących są one znakiem Opatrzności Bożej, samo uzdrowienie jest znakiem Łaski Bożej, która przychodzi wraz z wiarą i modlitwą, a woda może być tylko jej „przekaźnikiem” od Boga do nas.
Szczególna ochrona oraz dalsze badania „świętych źródeł” staje się więc koniecznością.
Jako leśnik w wydanym informatorze opisałem zaledwie kilka miejsc ze „świętymi źródłami” bijącymi w okolicznych lasach, będących kiedyś miejscami pielgrzymkowymi wiernych tutejszego pogranicza narodów i kultur.
Może kiedyś, z korzyścią nie tylko dla turystów, powstanie obszerniejsze opracowanie, opisujące przynajmniej większość dawnych i w niejednym przypadku zapomnianych śladów wiary. W ten sposób zostałyby na nowo odkryte i udostępnione, bo stanowią unikatowe bogactwo i fenomen naszych Bieszczadów. Mam taką nadzieję.
Autor
Pliki do pobrania
informator Cudowne źródła - zapomniane miejsca kultu religijnego

